Rozdział 1
Selena
A więc to już dziś! Koniec szkoły i mój wyjazd do Londynu! Już się nie mogę doczekać jak spotkam brata i zacznę samodzielne życie! Oczywiście mama by mnie tak łatwo nie puściła. Muszę przynajmniej pół roku mieszkać u brata żeby zarobić sobie na wynajem mieszkania z Taylor. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie przyjaciółka. Właśnie wracałyśmy z zakończenia roku i opowiadała mi,że nie może się doczekać aż będziemy w Londynie. Bez dłuższego rozmyślania rozdzieliłyśmy się i poszłyśmy w swoje strony. Nie wiem dlaczego,ale znalazłam się nie pod swoim domem. Choć bardzo dobrze znałam ten dom. Wiedziałam kto tu mieszkał. Usiadłam na zimnych schodach i odpaliłam papierosa. Wszystkie wspomnienia wróciły. Byliśmy tacy mali i szczęśliwi. Bawiliśmy się razem, wygłupialiśmy. Im byliśmy starsi zaczynałam rozumić,że był moją pierwszą miłością, która powodowała uśmiech na mojej twarzy. I to właśnie wtedy wyjechał. Miałam wtedy 14 lat. Niby byłam dzieckiem,ale mimo to byłam zakochana po uszy w przyjacielu mojego brata. Wyrzuciłam resztę papierosa i ruszyłam w stronę domu. Przekraczając próg domu dobiegł mnie głos rodzicielki, która mnie wołała. Zdjęłam buty i ruszyłam w stronę kuchni, w której urzędowała tymczasowo moja opiekunka.
-Hej mamo.-powiedziałam i dałam jej buziaka w policzek po czym zajęłam miejsce przy stole.
-Znowu paliłaś.-odpowiedziała mi na co tylko wywróciłam oczami.-Dzwonił do mnie Louis będzie za 2 godziny, możesz iść się pakować.-pokiwałam twierdząco głową. Poinformowałam przyjaciółkę,że mój brat będzie za 2 godziny. Zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy. Już powoli kończyłam kiedy zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i sama do siebie się uśmiechnęłam. Szybko przeciągnęłam palcem po ekranie,żeby odebrać połączenie.
-Cześć moja piękna.-usłyszałam męski głos po drugiej stronie słuchawki. Uśmiechnęłam się. Był to Matt mój najbliższy przyjaciel. Jest dla mnie jak brat od kiedy Lou wyjechał do Londynu. Dbał o mnie i pilnował zawsze.
-Cześć Matt, coś się stało ?-nigdy do mnie bez powodu nie dzwonił, więc się zaniepokoiłam.
-Cześć moja piękna.-usłyszałam męski głos po drugiej stronie słuchawki. Uśmiechnęłam się. Był to Matt mój najbliższy przyjaciel. Jest dla mnie jak brat od kiedy Lou wyjechał do Londynu. Dbał o mnie i pilnował zawsze.
-Cześć Matt, coś się stało ?-nigdy do mnie bez powodu nie dzwonił, więc się zaniepokoiłam.
-Nie spokojnie kochana. Chciałem zaprosić cię na ostatnią kawę w Doncaster. - odpowiedział mi na co ja rzuciłam szybkie -"okej. za 10 minut pod naszą kawiarnią."- i się rozłączyłam. Oznajmiłam mamie,że wychodzę na spotkanie i wyszłam. Zaczesałam włosy do tyłu i ruszyłam do kawiarnie. Było mi przykro,że to na prawdę ostatnie spotkanie z Matt'em. On wyjeżdża do Ameryki ja do Londynu. Kiedy tylko go zauważyłam, podniosłam rękę i pomachała. Gdy już mnie zauważył ruszył w moją stronę,a ja się uśmiechnęłam do niego szeroko,a w zamian dostałam to samo. Zamówiliśmy sobie kawę na wynos i ruszyliśmy o parku. Usiedliśmy na pierwszej wolnej ławce i tak jak zawsze rozmawialiśmy i się wygłupialiśmy.
-Nie mogę uwierzyć,że już tak szybko się nie spotkamy.-zaczął smutno. Na co ja pokiwałam przecząco głową i ja opuściłam,aby nie pokazać mu,że płaczę.-Ej mała nie płacz! Wszystko będzie dobrze zobaczysz! Będziemy do siebie dzwonić i pisać SMS'y.-podniósł mój podbródek i przetarł łzy,które spływały mi po policzkach. Pokiwałam twierdząco głową i spojrzałam w jego oczy. Były błękitne jak bezchmurne niebo.Chłopak spojrzał mi w oczy i zaczął mówić.-Selly ja wiem,że to zły moment,ale chciałem ci to powiedzieć wcześniej,ale to nie miało sensu bo wiedziałem,że ty wyjeżdżasz do Londynu, a ja do Ameryki.-zachichotałam tylko jak słyszałam,że się gubił w swoich słowach.Sam chłopak się zaśmiał i przeczesał nerwowo włosy. Położyłam rękę na jego i potarłam kciukiem,aby mu dodać otuchy. Matt złapał moją twarz w ręce i nachalnie pocałował. Szybko się chłopakowi wyrwałam i spojrzałam na niego zdezorientowana.
-Do cholery Matt co to miało być?!? Jesteśmy przyjaciółmi!!!- zaczęłam krzyczeć i wymachiwać rękami, przykuwając przy tym uwagę przechodni.
-Selena ja...ja cię kocham. Od zawsze cię kochałem. Jesteś dla mnie najważniejsza. - spojrzałam na niego zdziwiona. Opuszczając głowę w dół pokiwałam przecząco głową i odeszła. Słyszałam jak mnie woła,ale nie zwracałam na to uwagi. Jest dla mnie najlepszym przyjacielem prawie jak brat. Nawet gdybym coś do niego czuła to nie mogłabym teraz z nim być. Byłoby to trochę dziwne...nawet bardzo dziwne. Wchodząc do domu krzyknęłam głośne "jestem", a w zamian usłyszałam głośne śmiechy w salonie. Dobrze znałam ten śmiech i wiedziałam do kogo należy. Uśmiechnęłam się szeroko widząc moje brata. Bez dłuższego zastanowienia podbiegłam do niego i się przytuliłam z cały sił. Wymieniliśmy pare zdań i zaczęliśmy pakować moje rzeczy do samochodu. Już wcześniej poinformowałam Taylor,żeby się zbierała. Kiedy moja przyjaciółka się pojawiła pobiegłam się pożegnać z rodzicami i wróciłam do swoich towarzyszy. Jadąc już opowiedziałam im co się dziś wydarzyło w parku. Oczywiście Lou był gotowy się zawracać,a Tay się śmiała. Przez chwilę patrzyłam w szybę po czym zasnęłam.
Komentarze
Prześlij komentarz